25 marca
sobota
Marioli, Wieczyslawa, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Druga prędkość

Ocena: 0
220

Po tym, jak Donald Trump zakręcił kurek z amerykańskimi funduszami dla zagranicznych organizacji promujących i przeprowadzających aborcję, obrońcy życia – między innymi na łamach „Idziemy” Ewa Kowalewska z Human Life International – cieszyli się z tego, ale przewidywali, że pieniądze na ten cel i tak na pewno szybko znajdą się gdzie indziej. I proszę bardzo – mamy pełną gotowość.

Duńska minister zdrowia wystosowała do Komisji Europejskiej list, skądinąd kuriozalny w treści, w którym nawołuje do wyasygnowania dodatkowych środków, które by zrekompensowały brak amerykańskich dolarów. Przecież – pisze pani minister – miliony kobiet i nastolatek (sic!) na całym świecie mają niezaspokojone potrzeby (sic!) antykoncepcji i aborcji, więc przyzwoitość (sic!) wymaga, by UE zobowiązała się do „zwiększenia wsparcia dla organizacji dotkniętych polityką USA”. Warto dodać, że już wcześniej 170 tys. dzieci na świecie ginęło rocznie wskutek aborcji finansowanych przez Unię (wg obliczeń European Dignity Watch). Oczywiście pieniądze, które z taką skwapliwością miałyby załatać dziurę powstałą wskutek antyaborcyjnej decyzji prezydenta USA, pochodziłyby ze wspólnych funduszy unijnych, a zatem z kieszeni unijnych podatników. Tymczasem chociażby 2 mln spośród tych podatników złożyły podpis poparcia wobec inicjatywy „Jeden z nas”, zmierzającej do zwiększenia ochrony życia ludzkiego w ramach prawa i polityki budżetowej UE. Skwapliwości unijnych urzędników do wysłuchania ich głosu – jakoś brak.

To jednak nie wszystko. Otóż duńska pani minister wśród adresatów listu pominęła Polskę, Węgry, Maltę, Chorwację i Litwę. Oznacza to, że od rządów tych krajów nie spodziewała się wsparcia. Chciała zatem sprawę załatwić po cichu, w tajemnicy przed rządami niektórych krajów członkowskich, i postawić je przed faktem dokonanym. Miałyby się dowiedzieć o wszystkim, gdy już zapadną decyzje i przyjdzie do płacenia.

Cóż, wyraźnie widać, że w obrębie Unii powstał jednak „ekskluzywny klub” – mianowicie tajny klub fundatorów aborcji. W tym akurat przypadku to, że Polska, a wraz z nią cztery inne kraje zostały zaliczone do swego rodzaju Europy „drugiej prędkości”, jest jednak powodem do satysfakcji. Co najmniej dwa miliony obywateli ze wszystkich krajów UE wyraźnie oświadczyło, że w sprawie aborcji należy dać po hamulcach. To mało? Skoro Unia tak wyraźnie popiera wszelkie mniejszości, to co z prawem sygnatariuszy inicjatywy „Jeden z nas”?

 

Idziemy nr 8 (594), 19 lutego 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.

- Reklama -

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły