24 kwietnia
poniedziałek
Horacego, Feliksa, Grzegorza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Półksiężyc nad Bastylią

Ocena: 0
355

Zbliżają się francuskie wybory. W nadchodzących wyborach Francuzi masowo wypowiedzą się przeciw imigracyjnej polityce swoich władz. Éric Zemmour w niedawno wydanej kronice Un quinquennat pour rien tak opisuje początek kończącej się prezydentury: „Wieczorem 6 maja 2012 François Hollande w Tulle świętował swoje zwycięstwo (...), a w Paryżu socjaliści postanowili na nowo zdobyć Bastylię. Nie było ulewy, jak w dniu zwycięstwa François Mitterranda, ale plac Bastylii zalewał deszcz kolorowych sztandarów. Było, owszem, parę czerwonych, ale przede wszystkim rozentuzjazmowane grupy przybyłej z przedmieść młodzieży wymachiwały sztandarami algierskimi, marokańskimi, palestyńskimi, a nawet syryjskimi. W tej powodzi kolorowych flag jedynie gdzieniegdzie można było zobaczyć francuską...”. Tak to wyglądało pięć lat temu.

Éric Zemmour jest dziś najbardziej uznanym publicystą francuskiej prawicy, ale nie trzeba sięgać po jego „Pięć straconych lat”, żeby przeczytać to samo. Gilles Kepel to jeden z najwybitniejszych francuskich socjologów religii. Wykładał na Uniwersytecie Columbia i w London School of Economics. W Polsce zaskarbił sobie względy „Krytyki Politycznej”, która wydała jego „Zemstę Boga: religijną rekonkwistę świata”, o nowych ruchach religijno-społecznych w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie.

Kepel jest nie tylko teoretykiem, ale i komentatorem bieżących zmian społecznych. W ostatnim wywiadzie w „Le Soir” opowiada, jak islamistyczną presję we Francji czuje już nie tylko policja czy kontrwywiad wojskowy, ale nawet... „Uniwersytety, które zamiast być miejscem normalnych dyskusji akademickich, poddają się kontroli terrorystów. (...) »Islamo-lewacy« (islamo-gauchistes) ustalają, o czym wolno mówić. Kiedyś wierzyli, że to proletariat doprowadzi do odkupienia ludzkości, dziś – gdy większość francuskich robotników głosuje na Front Narodowy – zastąpili proletariat »muzułmanami«. (...) W Unii Europejskiej praktycznie nie można dziś sfinansować badań nad źródłami dżihadyzmu. Dla komisji kwalifikacyjnych to nie jest temat. Jesteśmy bezsilni i ślepi, a przecież nauki społeczne powinny wyjaśniać zjawiska społeczne”.

Ten syndrom „islamo-lewacki” to sojusz skrajnej lewicy, która „wielokulturowość” przeciwstawia narodowej tożsamości, i islamistów, którzy nie chcą, by muzułmanie stali się Francuzami, mniejszością akceptującą kulturę francuską. Marksistowscy krytycy społeczni eksponują więc upośledzenie społeczne większości imigrantów („wczoraj ich zakładnikami byli robotnicy, dziś muzułmanie mają być statystami ich polityki”), a islamiści piętnują integrujących się muzułmanów („jeśli ci się powiodło – masz być islamistycznym inżynierem albo przynajmniej muzułmańskim przedsiębiorcą”). Wszystko to – konkluduje Kepel – „podpiera się oskarżaniem społeczeństwa o islamofobię, co wzmacnia separatyzm coraz bardziej utrudniający harmonijną integrację”. Tego wywiadu „Krytyka Polityczna” najpewniej nie przedrukuje. Ale to nie powód, byśmy nie wysłuchali autoryzowanego przez nich świadka.

 

Idziemy nr 8 (594), 19 lutego 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

- Reklama -


SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły