20 lutego
poniedziałek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Studniówka w Chicago

Ocena: 0
171

– Jesteśmy dumni z naszej młodzieży i gratulujemy, że tutaj, poza granicami, odnieśli taki sukces, jakim jest ukończenie polskiej szkoły średniej – mówi z ekranu dystyngowana pani w wytwornej, czarnej sukni.

To Ewa Koch, prezes Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Ameryce i dyrektor Polskiego Liceum im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, działającego przy bazylice św. Jacka w Chicago. Króciutki filmik ze studniówki amerykańskiej młodzieży ze środowisk polonijnych Chicago, która w tym roku przystąpi do matury z języka polskiego, wpadł mi w oczy niemal przypadkowo. Obejrzałam go kilka razy, bo jest materiałem w pewien sposób niezwykłym i bardzo pouczającym.

– Jako pierwsza zaprezentuje się Polska Szkoła im. Fryderyka Chopina w Palatine i Buffalo Grave – płynie głos z ekranu. W takt muzyki idą uczniowie z nauczycielami, wśród których widzimy i zakonnice, i księży i zakonników.

Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma się czym ekscytować: śliczne dziewczyny i zapowiadający się na przystojniaków chłopcy, elegancko ubrani na ten wyjątkowy bal, roześmiani i nieco skrępowani, obowiązkowy polonez, w tle nauczyciele i garstka rodziców, normalka. Ale jednak nie: tych 476 maturzystów – matura z języka polskiego – to wychowankowie 38 polskich szkół w Chicago i okolicach; szkół zapewne jest więcej, o tylu jest mowa na tym „domowym” filmie. A są to szkoły – muszę to chyba zaznaczyć – sobotnie, czasami piątkowe, co jest chyba jeszcze większym wyzwaniem dla rodziców. Dla wszystkich tych uśmiechniętych nastolatków polska szkoła jest wysiłkiem dodatkowym, koledzy idą w tym czasie na trening, na rower, na randkę czy do strzyżenia trawników – a te młodziaki jadą do polskiej szkoły, polskiego centrum czy akademii, bo różnie się te placówki nazywają. I mają różnych patronów, co pokazały na filmie banery, takie same dla wszystkich szkól: od Jana Brzechwy i Marii Skłodowskiej-Curie, Wandy Rutkiewicz, św. Rafała Kalinowskiego, Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego po Ignacego Jana Paderewskiego, generałów Andersa i Sikorskiego do św. Jana Pawła II, oczywiście.

Działają na ogół przy parafiach, ale nie tylko. Założyli je rodzice, niekiedy zgromadzenia zakonne czy stowarzyszenia, wszyscy z podobnym celem: nauki języka polskiego, polskiej tradycji i kultury. Polonijne dzieci i młodzież z takim wdziękiem noszą polskie stroje ludowe i tak w nich potrafią zatańczyć, że ręce same biją brawa – a tak jest nie tylko w USA. Latem pokazywaliśmy na naszych łamach świetną młodzież polskiego pochodzenia z różnych krajów, przybyłą na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.

Pisaliśmy też na naszych łamach, że są to najlepsze siły do reprezentowania Polski w Ameryce, i nie tylko tam. Pod warunkiem, że Warszawa choć trochę o to zadba. Nie wiem, czy na tej studniówce bawił polski konsul w Chicago. Czy taki filmik zobaczą posłanki i posłowie i urzędnicy z MSZ odpowiedzialni za współpracę ze środowiskami polonijnymi. I czy coś się wreszcie w tej dziedzinie zmieni.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

AUDIO



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły