25 marca
sobota
Marioli, Wieczyslawa, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Żwirek w oczy

Ocena: 5
269

– Jeśli zaczniemy język bezrefleksyjnie odchwaszczać, zostanie nam tylko jego kadłubek – mówi w wywiadzie dla "Idziemy" językoznawca dr Agata Hącia

fot. Monika Odrobińska

Z dr Agatą Hącią, jezykoznawcą, rozmawia Monika Odrobińska

 

W autobusie podsłuchałam, jak nastolatek „sprzedał suchara”, „ziomy” miały z niego „bekę”, a potem kazały mu „palić łyżwy”. Załamka – nic nie „skumałam”. Czy jestem aż takim „leszczem”?

Nic podobnego. To naturalne, że ludzie mówią różnymi językami – także w obrębie polszczyzny. Jej bogactwo jest zachwycające, bo składa się ona z wielu cząstek, a jedną z nich jest właśnie przytoczona przez panią gwara młodzieżowa. Jej istotą ma być niezrozumiałość dla osób postronnych. To cecha tzw. języków tajnych. Gwara młodzieżowa ma chronić jej użytkowników przed dostępem osób z zewnątrz. Jeśli zdarzy się, że dorośli „zakumają” jakiś zwrot, młodzi natychmiast usuną go ze swojego słownika i wstawią w to miejsce nowy, by na powrót zaszyfrować rzeczywistość.

Dla gwary młodzieżowej charakterystyczna jest też duża emocjonalizacja wypowiedzi. Jeszcze niedawno popularne było określenie „masakra” („masakra, jaka dobra pomidorowa!”), teraz króluje „mega”, niedługo pewnie będzie powszechne „giga”. Gdy młodzież po nie sięga, odsącza pozostałą treść, a do tego, co pozostaje – czyli do emocji – dokłada treść nową, pozytywną. Nie ma się zresztą co na to oburzać – to znany mechanizm. Tak samo w XIX w. stało się ze słowem „strasznie” (np. „strasznie cię lubię”) czy popularnym w XX w. „szalenie” (np. być w kimś zakochanym) czy z „obłędnym” – „obłędna sukienka” nikogo chyba dziś nie dziwi.

 

Politycy lubią błysnąć przepraszaniem za „kolokwializm” albo innym „consensusem”. Skąd się bierze moda na niektóre słowa?

Niektórzy chcieliby uchodzić za mądrych i eleganckich, inni z kolei – za swojaków. Pierwsi przeproszą w związku z tym za użycie kolokwializmu (co ciekawe, nie polskiego „potocyzmu”), bo kreują się na erudytów, drudzy z kolei mówią: „powiem wprost” i celowo użyją słów potocznych lub swobodnych.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 8 (594), 19 lutego 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 1 marca 2017 r.

 

***
Agata Hącia – językoznawca, wykładowca akademicki. Specjalizuje się w zagadnieniach kultury języka. Wieloletnia prowadząca poradnię językową na UW, ekspert poradni językowej PWN. Współpracuje z Olimpiadą Literatury i Języka Polskiego. Stała współpracownica Rady Języka Polskiego oraz z Polskiego Radia, w którym propaguje poprawną polszczyznę. Autorka tekstów naukowych i popularnonaukowych poświęconych polszczyźnie autorka oraz recenzentka podręczników szkolnych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

- Reklama -

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły