25 marca
sobota
Marioli, Wieczyslawa, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Śpij, Józefie

Ocena: 4.8875
1415

Zapatrzyłam się na naszą okładkę. Jest pełna światła. Sprawia to przede wszystkim złote tło, oznaczające rzeczywistość nadprzyrodzoną, wobec której każda inna okazuje się blada i nie dość warta pokazywania.

W tej boskiej scenerii widać jednak obrazek najzwyklejszy i bardzo prawdziwy. Dobrze znajomy każdej kobiecie, która została matką. Oto dziecko przed chwilą się narodziło. Po raz pierwszy otwiera oczy – szaroniebieskie, jakby jeszcze nie z tego świata – i obdarza mamę nadspodziewanie uważnym, głębokim, przenikliwym spojrzeniem... Spróbujmy tylko wyobrazić sobie to pierwsze spojrzenie Dzieciątka Jezus!

Tego właśnie jesteśmy świadkami, popatrując na tę scenę. Niemą rozmowę podkreśla zaznaczony na osi kompozycji po przekątnej napis, wiążąc tych dwoje jednym tajemniczym porozumieniem. Jego wzrok mówi – co możemy odczytać – „Ja jestem światłością świata”. Ona przecież dobrze to wie, i nawet nie musi tego wyrażać słowami, bo samo się śpiewa, tak najszczerzej i po prostu: „Lulajże, przyjemna oczom gwiazdeczko, lulaj, najśliczniejsze świata słoneczko...” Ale już-już idzie w świat – wypisane płomiennie czerwonymi literami – wezwanie, żeby narody przybywały z uwielbieniem. Niedługo zaroi się tu od śpiewających aniołów, od pasterzy z multaneczkami, od pysznych orszaków królewskich. Ale na razie, przez tę jedną, krótką, intymną chwilę, Matka ma Go wyłacznie dla siebie. To tylko chwila, ale, jak każdy akt kontemplacji, wyjęta z czasu i trwająca wiecznie.

Mamy tu jeszcze jedną postać. Piszę o niej na końcu, choć mnie jako pierwsza rzuciła się w oczy. Józef – oczywiście asystuje, ale śpi, biedak, prawie na stojąco. Teraz może wreszcie odespać wszystkie noce, kiedy anioł niepokoił go we śnie. I dni, gdy wędrował, uważnie eskortując brzemienną, by jak najmniej doświadczyła trudów podróży do Betlejem. I minione godziny, kiedy, zdrożony i niespokojny, próbował się wystarać o jakiś kąt dla rodzącej. Teraz, kiedy nie ma dla niego nic do roboty i dobrze jest zostawić tamtych dwoje sam na sam ze sobą, mógł się zdrzemnąć.

Niech sobie pośpi. Należy mu się, bo kiedy wkrótce znów przyjdzie do niego we śnie anioł i powie, żeby wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i uchodził do Egiptu, on, jak to on, bez słowa wstanie w środku nocy i zrobi, co należy. Niezwykły mężczyzna, który nigdy nie ociągał się, gdy trzeba było wstać do Dziecka i który zawsze był tak wrażliwy na Jego głos. Jak bardzo umiało kochać jego męskie serce! Więc to nic, że zwykle stoi milczący z boku. Prawdziwa z niego, jak mówi litania, ozdoba życia rodzinnego

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.

- Reklama -

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły